Jadą na wakacje, żeby wrzucić fotkę na fejsa

Po co jechać na wakacje? Jedni podróżują, żeby wypocząć, zresetować się po ciężkich miesiącach pracy i nauki, odkryć nowe miejsca. Inni jadą tylko po to, żeby zrobić sobie fotkę na fejsa i wzbudzić zazdrość u znajomych. Typowi Polacy? Czy znak naszych wczasów?

Zróbmy sobie fotkę, wrzućmy ją na fejsa

Okres wakacyjny dopiero przed nami, a już zauważyłem na moim prywatnym profilu na Facebook’u pierwsze oznaki tego tematu. Znacie z pewnością osoby, które wrzucają na profile społecznościowe po kilkadziesiąt zdjęć z wakacyjnej, tygodniowej podróży. A jeżeli jest to ich pierwsza, zagraniczna podróż np. do ciepłych krajów, to już nawet nie ma co mówić. Te osoby tak cieszą się z tego wyjazdu, że fundują nam codzienny spam  zdjęciowy na fejsie. Nie może zabraknąć fotek hotelowego basenu z każdej możliwej strony, gdzie najlepsze portale rezerwacyjne nie mogą pochwalić się taką kolekcją. Nie obędzie się bez codziennych relacji z obiadu all inclusive, w końcu jak jedzenie zostało opłacone, to sobie nałożą tyle, aż z talerza się będzie wysypywać! A narzeczonym będą kazali pozować przy każdej palmie, niczym modelka z Victoria Secret.

Czekają, aż zaczną spływać „lajki”, a komentarze zapełnią się od słów „ale cudownie”, „zazdroszczę”, „moje marzenie”. Czują się wtedy wyjątkowo, łaskocze to ich ego. W końcu są tacy wyjątkowi, spędzają wakacje w Egipcie, prażą się na plaży niczym popcorn na kościelnym odpuście, a ich znajomi kupują grzejniki podczas wakacji nad Bałtykiem. Przecież cały rok zbierali na ten wyjazd, odkładali każdy grosz, żeby kupić tego wymarzonego lasta za tysiaka.

Typowi Polacy, czy znak naszych czasów?

(CC BY-ND 2.0) Paula Satijn

Nie mam nic do robienia sobie pamiątkowych zdjęć na wakacjach. Samemu cykam fotki jak oszalały podczas każdego wyjazdu. W końcu fajnie jest po jakimś czasie otworzyć folder ze zdjęciami i poprzypominać sobie niezwykłe chwile i wspaniałe przygody. Pamięć ludzka bywa zawodna, a fotki pozostaną na zawsze. Jednak nie wrzucam 131238102931890 zdjęć na Facebook’a. To, co dla nas jest ciekawe i interesujące, nie musi być takie dla innych osób. Jeżeli facet interesuję się piłką nożną, to nie znaczy, że jego żona również podziela ten entuzjazm i chce czytać kilkanaście newsów dziennie z tej tematyki na swoim FB. Szczerze… ma to gdzieś, czy Lewandowski schodził  z boiska z 86 minucie, czy rozegrał cały mecz w podstawowym składzie.

Podobna sytuacja dotyczy zdjęć z wakacji. Nie zaśmiecajmy znajomych całymi folderami. Wrzućmy kilka fotek z podróży, starajmy się ich zaciekawić danym miejscem, a nie je obrzydzić. Kilka dni temu znajomy wrócił z Dubaju. Przez cały tydzień wrzucał jak oszalały zdjęcia do social media. Każdej taksówki, kosza na śmieci, czy innej Burj Khalify.  Tylko z tego jednego wyjazdu wrzucił, uwaga, 214 zdjęć! TAK, ZADAŁEM SOBIE TEN TRUD I POLICZYŁEM – 214 ZDJĘĆ! Czy myślicie, że ktoś obejrzał je wszystkie?

Reklama dźwignią handlu

Pewnie wiele osób powie, że powielam stereotypy, które są wyssane z palca. Fikcja literacka i jedna wielka bujda. W takim razie, jeżeli to tylko wymysły autora, dlaczego jedno z biur podróży reklamuję swoje wyjazdy hasłem –  „Wspaniała okazja, aby wzbudzić zazdrość znajomych! Jedź do Hiszpanii, zrobisz dużo zdjęć na FB. INSTA I SNAPA!”. Jeżeli nikt nie chwali się swoimi fotkami z wakacji, to ta reklama nie powinna powstać, ponieważ trafiłaby w próżnie. A jednak powstała.

Z drugiej strony… czy taką reklamą, biuro podróży chce skusić młodych ludzi do skorzystania z ich oferty wyjazdów na wakacje? Sam uważam się za osobę młodą, jednak moją motywacją, żeby odwiedzić dane miejsce, nie jest możliwość zaszpanowania przed znajomymi. To tak samo jakby Ferrari reklamowały swoje samochody sloganem „Kup nasze auto, wyrwiesz wszystkie panny”. Nie liczą się osiągi, prędkość czy unikalny design, tylko szpan we wsi. Mam nadzieję, że to tylko pomyłka, błąd marketingowców i ludzie oczekują czegoś więcej od podróży, niż tylko zrobienia sobie fotki przy znanym pomniku lub słynnym zabytku.

Słowo końcowe

Błaaaaaagam! Oszczędźcie nas, swoich znajomych na portalach społecznościowych. Nie zalewajcie nas spamem fotek i video z podróży wakacyjnych. Nie interesuje nas, czy w piątek zjedzie na obiad arabski hummus, włoskie spaghetti czy polskiego kotleta. Starajcie się nas zaciekawić danym miejscem, sprawić, że będziemy chcieli tam pojechać na wakacje. Dajcie nam motywacje do odkrycia danego kraju. Jednak nie obrzydźcie nam go, zalewając nas 189132731298371892 fotkami w ciągu kilku dni.

 

Post Author: gryf18

2 thoughts on “Jadą na wakacje, żeby wrzucić fotkę na fejsa

    Ola

    (Czerwiec 21, 2017 - 7:02 pm)

    Z szalonym festiwalem fotek jest jeszcze powiązany erasmus. Miałam ogrom znajomych, którzy nigdy nie wrzucali fotek na fejsa, a potem jak pojechali na erasmusa, to zaczynało się fotograficzne szaleństwo – dzień bez fotki był dniem straconym 😀

      Brunet w Podróży

      (Czerwiec 21, 2017 - 8:42 pm)

      Ojjj to jeszcze gorsze, niż wakacyjne podróże, ponieważ Erasmus trwa dobrych kilka miesięcy :D! Więc tym bardziej stanowczo nie zazdroszczę :D!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *